Tu jesteś:




Menu:




Tabele stron

Teksty LG
Teksty Monastycznej LG
Teksty Liturgia Horarum



Internetowa Liturgia Godzin
Wesprzyj rozwój serwisu

Kolor szat:
Poniedziałek, 6 maja 2019
ŚWIĘTYCH APOSTOŁÓW FILIPA I JAKUBA
Święto

Teksty liturgii Mszy św.


Jeśli strona nie wyświetla się poprawnie, kliknij tutaj, aby wyświetlić ją w prostszej wersji.


 

W:
Chwała wam, Apostołowie
tekst | nuty | nagranie
Pd:
Z rąk kapłańskich
tekst | nuty | nagranie
K:
Zbliżam się w pokorze
tekst | nuty | nagranie
U:
Cóż Ci, Jezu, damy
tekst | nuty | nagranie
Z:
Idźcie na cały świat
tekst | nuty | nagranie



Bóg z miłości wybrał świętych apostołów Filipa i Jakuba * i dał im wieczną chwałę. * Alleluja.

ks. Henryk Fros SJ, Wprowadzenie do Mszy o świętych, tom 1

 


Antyfona na wejście jest w nowym mszale jednym z nielicznych na tym miejscu tekstów nie zaczerpniętych z Biblii; nie inaczej zresztą było pod tym względem w Missale Pianum. Mimo to antyfona zdaje się rozbrzmiewać dalekimi echami Biblii. I tak już pierwszy emfatyczny zwrot: "Oto mężowie..." zdaje się przypominać liczne strofy psalmów, zaczynające się od równie uroczystego, choć w liczbie pojedynczej sformułowanego wykrzyknika o błogosławionym mężu (Ps 1, 1; 31, 2; 111, 1 itd.); albo też początek sławnej pochwały zasłużonych mężów (z Syr 44, 1).
Potem wzmianka o Bożym wyborze przy użyciu słowa, które spotykamy w Ewangelii (Łk 6, 13). By uzmysłowić sobie pełną przy dokonywaniu tego wyboru swobodę, wystarczy przypomnieć Chrystusowe oświadczenie z J 15, 16 albo ponadto - zawsze przy użyciu tego samego czasownika - oświadczenie św. Pawła (z 1 Kor 1, 27).
Spod pióra tego ostatniego liturgia zapożyczyła też następny zwrot o miłości bez afektacji i chwilowych sentymentów, bez pozorów czy teatralnych deklamacji. Paweł tę na wskroś szczerą miłość postuluje u Apostołów Jezusa Chrystusa (2 Kor 5, 6). Tu jednak mowa jest o uczuciu Najświętszego Serca Jezusowego, które w szczególny sposób objęło m.in. Filipa i Jakuba. Ich to przecież przygarnął do swego boku i kształtował w swej szkole, potem zaś w wyjątkowy sposób dopuścił do przeżywania swoich tajemnic.
Gdy o tym ostatnim mowa, myśl spontanicznie wybiega ku Męce i Zmartwychwstaniu Pańskiemu, potem także ku Wniebowstąpieniu, temu zapoczątkowaniu Chrystusowej chwały. Zobaczymy za chwilę, że taką jest również myśl liturgii.
Czy zresztą tajemnice te nie były najlepszym zadokumentowaniem i uwierzytelnieniem Chrystusowej miłości bez granic?

Neh. vel 2 Esdr. 9, 27; Ps 32

Exclamavérunt ad te, Dómine, in témpore afflictiónis suæ, et tu de cælo exaudísti eos, allelúia, allelúia.
Exsultáte, iusti, in Dómino, rectos decet collaudátio.


ks. Henryk Fros SJ, Wprowadzenie do Mszy o świętych, tom 1

 

"Kto widzi Syna, widzi też Ojca" - powiedział Pan do Apostołów. W myśl tej zwięzłej, ale brzemiennej w treść deklaracji stali się oni świadkami nie byle jakiego objawienia. Umocnieni potem tajemnicami śmierci i zmartwychwstania, z tym właśnie objawieniem poszli w świat. Założyli w nim trwałe fundamenty pod Kościół. Stali się sami tego Kościoła niewzruszonymi kolumnami, Kościół zaś stał się apostolski. Ta apostolskość jest odtąd jego cechą istotną, właściwością, która odróżnia go od innych religijnych społeczności. Nie zaprzeczając samemu sobie, wyrzec się tej apostolskości nie może.
Nie może też dlatego w czci oddawanej swym zasłużonym synom pominąć samych Apostołów. Nie może ich pominąć także wówczas, gdy na skutek dziejowych nawałnic zatarła się pamięć o tym, co konkretnie zdziałali po Zesłaniu Ducha Świętego. Wystarczy sam fakt wybrania przez Chrystusa oraz to, że z jego posłaniem poszli do narodów i ludów całego świata.
Te doniosłe racje wystarczały chrześcijańskiej pobożności, która Apostołom przyznawała zawsze miejsce zaszczytne. Widziała w nich orędowników szczególnie możnych i wpływowych. Była świadoma tego, że u tych bezpośrednich świadków Chrystusa znaleźć można przewodników pewnych, niezawodnych.
Włączając się zarówno w ten wiekowy nurt chrześcijańskiej pobożności, jak i w tę myśl Kościoła o jego apostolskości, pragniemy dziś uczcić dwóch spośród mniej znanych Apostołów: Filipa i Jakuba. Uczcimy ich zaś o tyle lepiej, o ile razem z nimi głębiej i bardziej szczerze wnikniemy w tajemnice, o których oni świadczyli przed światem.
Wdzięcznym sercem wspominamy ich przecież w chwili, gdy te właśnie tajemnice mają się w mistyczny sposób spełnić pośród naszego zgromadzenia.


Odmawia się hymn Chwała na wysokości Bogu...


 

Boże, Ty co roku pozwalasz nam przeżywać radość ze święta apostołów Filipa i Jakuba, przez ich wstawiennictwo daj nam udział w męce i zmartwychwstaniu Twojego Syna, * abyśmy mogli oglądać Twoją chwałę. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

ks. Henryk Fros SJ, Wprowadzenie do Mszy o świętych, tom 1

 


Modlitwa dnia jest w swej pierwszej części identyczna z tekstem formularza dawnego, przy czym wyrażenie sollemnitas - uroczystość zgodnie z aktualnym podziałem wspomnień liturgicznych zamieniono na festivitas - święto. Czy jednak to powoływanie się na radość, płynącą z corocznego obchodu takiego święta, nie jest czymś przesadnym i stereotypowym?
By odpowiedzieć na to pytanie, należy przypomnieć sobie obyczajowość społeczeństw, dla których wyznacznikiem czasu były liturgiczne święta, a żywa i pełna prostoty wiara we wstawiennictwo świętych Pańskich źródłem pociechy i ufności. Ludzie chrześcijańskiej starożytności i średniowiecza radowali się, gdy przywodzili sobie na pamięć znaczenie i zasługi świętych czczonych w ich rzeczywiste czy domniemane dies natales. W Apostołach zaś widzieli orędowników szczególnie możnych. Modlitwa, mimo współczesnej redakcji, jest tedy świadectwem tej właśnie żywej wiary i pobożności.
Nic też dziwnego, że bezpośrednio po wyrażeniu radości ze święta Apostołów przechodzimy do prośby poprzez ich wstawiennictwo. Co jednak jest przedmiotem tej prośby?
W niedzielę Sześćdziesiętnicy oraz w czwartek po III niedzieli postu odnajdywaliśmy w dawnym mszale oracje z prośbami za wstawiennictwem świętych. Mogło to uchodzić za próbę zintegrowania cyklów liturgicznych: okresowego (Proprium de tempore) z hagiograficznym (Proprium de sanctis). W rzeczywistości to rzekome wzajemne przenikanie się cyklu rocznego z cyklem hagiograficznym było czymś przypadkowym, czysto zewnętrznym. Pochodziło bowiem z lokalnego rzymskiego zwyczaju odwiedzania kościołów stacyjnych; zwyczaj ten w niejednym zaciążył na liturgii zachodniej. Natomiast w obecnym mszale daje się zauważyć pewną odwrotność wzmiankowanego zjawiska. W mszałach o świętych odnajdujemy mianowicie wyraźne aluzje do aktualnego okresu liturgicznego. Aluzje te są jakby czymś naturalnym, dobrze zintegrowanym z motywami hagiograficznymi, toteż nie rażą nas jakąkolwiek sztucznością.
Za taką też aluzję do okresu wielkanocnego mogłaby uchodzić w omawianej oracji piękna formuła, określająca jej przedmiot. Chodzi o współuczestnictwo w tajemnicach męki i zmartwychwstania. Liturgia ma na myśli współuczestnictwo nie byle jakie: łacińskie consors oznacza przecież tego, kto dzieli z drugim majątek, dziedzictwo i przynależność rodową.
Pomimo tak wyraźnego związku naszej oracji z aktualnym okresem roku liturgicznego wydaje się, że jej przedmiot podyktowany został innymi względami.
Filip był w przeddzień Męki w gronie pozostałych Apostołów. Przeżył ją zapewne jako osobistą klęskę. Prawdopodobnie załamywała się wówczas jego płytka wiara. Ale nadszedł wielkanocny poranek. Wkrótce potem olśnił go blask Zmartwychwstałego. Ze spotkania tego wyszedł do gruntu odmieniony. Prysły dotychczasowe mniemania i mrzonki. W miejsce rojeń o mesjańskim królestwie narodowego dobrobytu pojawiła się korna wiara i wyczucie tego, co później z taką siłą głosić będzie jego kolega w apostołowaniu, Paweł z Tarsu. W duszy zaczęło się kształtować z wolna pojęcie nowości życia, skierowanego bez reszty do Boga. Zrozumiał, że to, co stare, musi w nim umrzeć, aby ustąpić miejsca temu, co nowe, włączające wszystkie jego siły i dążenia w nadprzyrodzone nurty, wypływające jak ze źródła z głębin umęczonego Serca Jezusowego.
A podobnie sprawy miały się ze św. Jakubem. Był może ongiś jednym z tych, co radzili swemu krewnemu: "Jeśli takich rzeczy dokonujesz, to okaż się światu" (J 7, 4). Ewangelista to zapamiętane przez siebie powiedzenie zaopatruje w smutną uwagę: "Bo nawet Jego bracia nie wierzyli w Niego". Jakub chyba rzeczywiście nie wierzył i po nieudanych próbach pokierowania krokami nieco niezwykłego Krewnego, machnął ręką, zaliczając Go może do rzędu osobliwości; takie osobliwości nie mieszczą się w ramach zdrowego myślenia. Klęska Wielkiego Piątku mogła go tylko umocnić w jego pesymistycznym osądzie. Skoro Jezus nie usłuchał ich mądrych rad, za Jego dalszą działalność, która nie wróżyła przecież niczego dobrego, on już nie odpowiadał.
Ale rychło pojawiły się pogłoski jeszcze dziwniejsze, aniżeli te, które przedtem nadchodziły z Kafarnaum, z Naim, z Betanii... Ponoć sam powstał z martwych. Było to nie do uwierzenia. A jednak to niemożliwe stało się rzeczywistością. Przekonał się o tym naocznie, gdy Zmartwychwstały zjawił się przed nim, aby go wywieść z niewiary. Zapewnia nas o tym św. Paweł w liście, z którego odnośny urywek odczytamy za chwilę. To, co wówczas przeżył, oddać by można przy pomocy formuł, które wyjdą spod pióra tego samego Apostoła. Zajaśniał mu wówczas Chrystus (Ef 2, 5n). Uwierzył w moc Bożą, która Go wskrzesiła z martwych (Kol 2, 12; Rz 6, 4nn). Zrozumiał zarazem, że sam musi powstać z martwoty swych płaskich, przyziemnych mniemań do nowego życia. To nowe życie ma na Chrystusową modłę przetworzyć całą jego osobowość i całe postępowanie. Stanie się wówczas uczestnikiem Chrystusowej chwały, która jak w zalążku kryje się w tak przemienionym życiu (zob. Rz 8, 23; 2 Kor 5, 5).
Zarówno Filip, jak i Jakub dzięki takim konfrontacjom stali się uczestnikami Chrystusowej śmierci i Jego odnowionego życia. O łaskę podobnego uczestniczenia błagamy w modlitwie liturgicznej i to w chwili, kiedy sami wstępujemy w mistyczną prolongację Chrystusowych tajemnic.
Nie jest to jednak jedyny przedmiot naszej prośby. Jeśli w pierwszej części liturgicznego błagania nawiązujemy do tego, co przypomni nam za chwilę lekcja: w drugiej (zaczerpniętej podobno z tekstów diecezji północnoafrykańskich) posługujemy się określeniem, które wydaje się być wyraźnym echem słów zasłyszanych w Ewangelii.
Tu zaznaczmy tylko krótko, że Apostoł ogarnięty podniosłym nastrojem, ale zagubiony w dogłębnych wynurzeniach Mistrza, zapragnął nieoczekiwanie teofanii. Obeznany z Prawem i prorokami, miał może na myśli to, co stało się udziałem Mojżesza (Wj 33, 18) lub Izajasza (Iz 7). Wiedziony jednak intuicją swej głęboko religijnej natury, Filip wyczuwał może dobrze nieocenioną wartość takiej wizji. Wiedział, że wystarczy za wszystko. Ale nie zdawał sobie zapewne sprawy, że takie widzenie jest przedsmakiem szczęścia niebieskiego i że ono samo będzie polegało na jego uwiecznieniu. O tym zgodnie z nauką św. Jana (1 J 3, 2) powiedzą nam dopiero ojcowie Kościoła. Samo szczęście niebieskie sprowadzą oni do uszczęśliwiającego widzenia: visio beatifica. Liturgia, która posługuje się nie tyle terminami ukutymi przez teologów, co wyrażeniami wziętymi z Wulgaty i z epoki przez nią reprezentowanej, mówi prościej o wizji wiekuistej: visio perpetua.
Wspominaliśmy już, że jak w zalążku ukryta jest ona w tajemnicach Chrystusowych, przyswojonych życiu chrześcijańskiemu. Nic dziwnego, że po prośbie o łaskę uczestniczenia w tych tajemnicach następuje bezpośrednio prośba o wiekuiste widzenie Boga, tę istotę niekończącego się szczęścia w niebie.


Zmartwychwstały Chrystus ukazał się Jakubowi

1 Kor 15, 1-8

Czytanie z Pierwszego Listu świętego Pawła Apostoła do Koryntian

Przypominam, bracia, Ewangelię, którą wam głosiłem, którąście przyjęli i w której też trwacie. Przez nią również będziecie zbawieni, jeżeli ją zachowacie tak, jak wam rozkazałem. Chyba żebyście uwierzyli na próżno.
Przekazałem wam na początku to, co przejąłem: że Chrystus umarł za nasze grzechy, zgodnie z Pismem, że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem; i że ukazał się Kefasowi, a potem Dwunastu, później zjawił się więcej niż pięciuset braciom równocześnie; większość z nich żyje dotąd, niektórzy zaś pomarli. Potem ukazał się Jakubowi, później wszystkim Apostołom. W końcu, już po wszystkich, ukazał się także i mnie jako poronionemu płodowi.

Oto słowo Boże.


ks. Edward Sztafrowski, Wprowadzenie do liturgii Mszy o świętych, tom 3

 


Apostołom zawierzył Chrystus misję głoszenia Ewangelii. Będzie ona pełniona aż do końca świata. Każdy chrześcijanin powinien mieć w niej swój udział.

ks. Henryk Fros SJ, Wprowadzenie do Mszy o świętych, tom 1

1 Kor 15, 1-8  


Zmartwychwstały Chrystus ukazał się Jakubowi

Czytanie pierwsze jest wyjęte z 1 Kor i obejmuje osiem pierwszych wierszy tego rozdziału. Spotykamy w nich początek doktrynalnego wykładu Apostoła o zmartwychwstaniu, które tyle trudności sprawiało jego greckim słuchaczom. Równocześnie mamy tu do czynienia z najstarszym opisem zmartwychwstania Chrystusa, które dla Pawła stanowi zasadniczą treść jego apostolskiego przepowiadania. Prawda o zmartwychwstaniu jest po prostu jego Ewangelią. Nie od wczoraj ją głosi. Koryntianom wykładał ją już dawniej, toteż w kilku wierszach, których liturgia użyła jako perykopy na dzisiejsze święto, mieści się streszczenie całej Pawłowej katechezy.
Apostoł przypomina ją nie bez pewnej ironii, bo wedle wszelkiego prawdopodobieństwa między chrześcijanami Koryntu znaleźli się tacy, co skłaniali się do wypaczenia prawdy. A przecież na niej, na przekonaniu o zwycięstwie, jakie Chrystus odniósł nad śmiercią, opiera się całe chrześcijaństwo.
Istnieją pewni i autentyczni świadkowie tego triumfu. Od nich Paweł przejął najpierw prawdę o śmierci Chrystusa, która wyzwala z grzechów. Jest to zgodne z przepowiedniami Pisma (Iz 53, 4-9; Ps 16, 10 itd.). Potem nastąpiło - ciągle według tych samych świadków - złożenie do grobu, a więc potwierdzenie śmierci. Ale wbrew porządkowi natury po pogrzebaniu nie doszło do rozkładu ciała jak w innych wypadkach. Samo ciało wskrzeszone zostało z martwych i to na stałe. Czas tego wskrzeszenia znów harmonizuje z figuralnymi przepowiedniami Pisma i zapowiedziami samego Chrystusa (Mt 27, 40; J 2, 19-20 itd.; por. także Oz 6, 1nn). Jest zresztą na zmartwychwstanie Chrystusa wielu świadków. Paweł wylicza ich w porządku chronologicznym, poczynając od Piotra, a kończąc na sobie. Nie ma zamiaru układać pełnej listy - pomija np. niewiasty - raczej wymienia tych, którzy znani są Koryntianom.
Pośród nich spotykamy świętego z dzisiejszego wspomnienia. Nie dowiadujemy się niestety, kiedy zjawienie się zmartwychwstałego Chrystusa Jakubowi miało miejsce. Dość, że jest faktem, który Koryntianie łatwo mogli zweryfikować, pytając samego Jakuba, osobistość w środowiskach chrześcijańskich znaną i poważaną. Jak ten fakt musiał przebyć sam Jakub, rozważaliśmy już powyżej. Stał się w każdym razie świadkiem autentycznym i wiarogodnym, zasługującym na osobną wzmiankę.
Dopiero po nim Paweł wymienia pięciuset innych uczniów, którym Chrystus ukazał się, gdy zgromadzili się razem, zapewne na górze wniebowstąpienia.
Dodajmy jeszcze, że wyróżnienie Jakuba, nie zaliczonego do tej licznej grupy, było może jednym z głównych powodów czci i szacunku, jakimi obdarzano go w młodych gminach chrześcijańskich.


Ps 19 (18), 2-3. 4-5 (R.: 5a)

Refren: Po całej ziemi ich głos się rozchodzi.
Albo: Alleluja.

2Niebiosa głoszą chwałę Boga, *
 dzieło rąk Jego obwieszcza nieboskłon.
3Dzień opowiada dniowi, *
 noc nocy przekazuje wiadomość.

Refren: Po całej ziemi ich głos się rozchodzi.
Albo: Alleluja.

4Nie są to słowa ani nie jest to mowa, *
 których by dźwięku nie usłyszano:
5Ich głos się rozchodzi po całej ziemi, *
 ich słowa aż po krańce świata.

Refren: Po całej ziemi ich głos się rozchodzi.
Albo: Alleluja.

Io 14, 9


Allelúia. Tanto témpore vobíscum sum, et non cognovístis me? Philíppe, qui videt me, videt et Patrem.


J 14, 6b i 9c

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Ja jestem drogą i prawdą, i życiem;
Filipie, kto Mnie widzi, widzi i Ojca.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.



Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie

J 14, 6-14
Słowa Ewangelii według świętego Jana

Jezus powiedział do Tomasza:
«Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście».
Rzekł do Niego Filip: «Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy».
Odpowiedział mu Jezus: «Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: „Pokaż nam Ojca”? Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie, wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła.
Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca. A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić Mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię».

Oto słowo Pańskie.


ks. Edward Sztafrowski, Wprowadzenie do liturgii Mszy o świętych, tom 3

 


W rozmowie, jaką prowadził z Apostołami po Ostatniej Wieczerzy, objawił Chrystus wielkie tajemnice dotyczące Jego posłannictwa. Pamiętajmy, że tylko On jest naszą drogą, prawdą i życiem.

ks. Henryk Fros SJ, Wprowadzenie do Mszy o świętych, tom 1

J 14, 6-14  

Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie

Ewangelia dobrana została ze względu na obecność Apostoła Filipa i jego odezwanie się pośród przemówienia Chrystusa.
Perykopa zaczyna się od odpowiedzi danej innemu Apostołowi, Tomaszowi. Bez tej odpowiedzi nie zrozumielibyśmy dalszego ciągu wydarzeń, w szczególności zaś nieporadnego pytania Filipa.
Odpowiadając Tomaszowi, Chrystus nazwał się prawdziwą drogą, wiodącą do życia, względnie Drogą, Prawdą i Życiem. Jest przecież Słowem Bożym, a więc tak jak Jego Ojciec prawdą absolutną oraz życiem nieskończonym. Te Boże przymioty zajaśniały w Jego człowieczeństwie. Przybył na ziemię po to, abyśmy mogli z nich zaczerpnąć. Jeśli przylgniemy do Niego przez wiarę i przyjmiemy Jego naukę, otrzymamy zadatek życia wiecznego. Unikniemy wówczas śmierci, a to prawdziwe życie rozkrzewi się w pełne, uszczęśliwiające nas poznanie Boga (por. J 17, 2). Jezus, to żywe Boże Objawienie, jest jedyną drogą, która prowadzi nas ku tak pojętemu życiu. Nikt poza Nim nie jest w stanie udzielać nam prawdy i życia Bożego. Jeśli jednak zaczerpniemy z Niego, osiągniemy zadatek szczęśliwego końca. W żywej, nadprzyrodzonej wierze mieści się bowiem pewne poznanie Ojca, którego kiedyś oglądać będziemy twarzą w twarz.
Dla kogoś, kto jest obeznany z chrześcijaństwem, może się to dziś wydawać jasne i proste, nie zapominajmy jednak, że pomieszczone jest w perspektywach czysto duchowych i dlatego mało uchwytne dla ludzi przyzwyczajonych nie do ujęć wysublimowanych z materialnego konkretu, ale do rzeczywistości poznawanych zmysłami. Filip za takie uważał teofanie ze Starego Testamentu i dlatego był przekonany, że odzywa się całkiem sensownie. Niech im Jezus ukaże Ojca, tak jak On ukazał się Mojżeszowi lub tak jak wedle powszechnego wyobrażenia Żydów zjawił się przed Izajaszem. Taka wizja wystarczyłaby za wszystko i stałaby się dla nich czymś cenniejszym niż słowne wypowiedzi.
Nie zgłębił jeszcze biedak tajemnicy Chrystusa. Może ją ledwie przeczuwał. Toteż otrzymał odpowiedź zabarwioną nie tylko słodyczą i łagodnością, ale także głębokim smutkiem. Za mało korzystał z obecności i bliskiego obcowania z Chrystusem. Nie wnikał w Jego pouczenia. Jednym słowem - nie poznał Go dostatecznie. Byłby w Nim przecież dostrzegł Boga, który jest samą istotą Jego życia. Czy nie mówił im o tym, że Bóg działa w Nim bez ustanku? Czy potwierdzając słowa cudami nie oświadczył, że jest w Nim doskonale zjednoczony w aktywności i chceniu? Czy nie należało wówczas wyciągnąć logiczych wniosków?
Skoro ich nie wyciągnęli, niech przynajmniej teraz wezmą pod uwagę czyny, które uwierzytelniają Jego naukę. Analogiczne moce chce przecież przekazać samym uczniom. Jeśli przylgną do Niego wiarą pełną, podobne czyny towarzyszyć będą temu, co z kolei pragnie zdziałać przez nich dla rozszerzenia królestwa Bożego i uwielbienia Ojca. A podobnie będzie się przedstawiała sprawa z modlitwami, którymi mają ożywiać swoje działanie. Przez wzgląd na niewysłowioną godność Wcielonego Słowa nie muszą ich już kierować wyłącznie do Ojca. Jak dziś, tak również po odejściu Jezus sam może odbierać i spełniać ich prośby. Wystarczy, by powołali się na Jego własny autorytet i władzę. Pozyskają Jego względy i osiągną potrzebne siły.
Wszystko to, a poniekąd także dalsze pouczenia, pominięte już w liturgicznej perykopie, skierowane było do wszystkich uczniów obecnych w Wieczerniku. Pierwszym jednak wśród adresatów był Filip. On przecież swoim pytaniem niejako sprowokował wynurzenia nacechowane pewnym smutkiem. Zapewne zapadły też dlatego szczególnie głęboko w jego pamięć. Żywo stanęły w niej po Zmartwychwstaniu. Zrozumiał je teraz lepiej, uchwycone w perspektywach wiary, odtąd już niezachwianej. Można powiedzieć: Chrystusowe pouczenia były tam już teraz wyryte na zawsze.
Cóż więc dziwnego, że prosząc o łaski, które by odpowiadały tym pouczeniom - one same do proszenia nas zachęcają - czujemy się także ośmieleni do apelowania o szczególne wstawiennictwo Filipa Apostoła. Czynimy to zaś przede wszystkim w modlitwach liturgicznych, które - jak widzieliśmy powyżej - pouczeniom tym odpowiadają.



 

Za wstawiennictwem świętych Apostołów prośmy miłosiernego Boga:
  • O jedność i wierność Ewangelii dla Kościoła.
  • O apostolską gorliwość dla wszystkich biskupów.
  • O pocieszenie i pomoc dla pozbawionych pracy i dachu nad głową.
  • O siły w cierpieniu dla chorych i umierających.
  • O łaskę oglądania Boga twarzą w twarz dla naszych zmarłych.
  • O odwagę wybierania Chrystusa we wszystkich okolicznościach życia dla nas wszystkich.
Boże, Ty wiesz, czego nam najbardziej potrzeba, obdarzaj nas swoją łaską i pokojem każdego dnia. Przez Chrystusa, Pana naszego.




 

Wszechmogący Boże, przyjmij dary, które składamy w święto apostołów Filipa i Jakuba, * i spraw, abyśmy służyli Tobie w pobożności czystej i bez skazy. Przez Chrystusa, Pana naszego.

ks. Henryk Fros SJ, Wprowadzenie do Mszy o świętych, tom 1

 


Modlitwa nad darami ofiarnymi zaczerpnięta jest w swej pierwszej części z mszału dawnego. Proste to nawiązanie zarówno do momentu, w którym ją zanosimy, czyli do tajemnicy, którą zaczynamy sprawować, jak i do świątecznego wspomnienia. Ale wzmianka o tym ostatnim wprowadzona jest w tekście łacińskim przy pomocy przyimka pro, który w tym miejscu wydaje się być nie do przetłumaczenia. Nie sugeruje przecież tego, jakobyśmy Najśw. Ofiarę składać mieli za Apostołów. Nie mieści się też w używanych przez tłumaczy przyimkach na oznaczenie czasu (por. polskie za dnia). Chodzi raczej o przyimek dla, który sugeruje starochrześcijańską myśl o związku święta z bezkrwawą Ofiarą. Msza jest najbardziej właściwym i najlepszym uczczeniem wspomnienia świętych. Żeby należycie uczcić ich pamięć, przynieść mamy ofiarne dary. Nigdzie też nie możemy lepiej zbliżyć się do nich, jak przez tajemnicę Eucharystii, która wprowadza nas na orbitę świętych obcowania.
W drugiej części modlitwy, zaczerpniętej z mszału paryskiego (1736), zwracamy się do Boga z prośbą, wyrażoną słowami samego św. Jakuba (Jk 1, 27). Toteż najlepszego komentarza do tej części może nam dostarczyć lektura jego listu, a przynajmniej odnośnego fragmentu z rozdziału pierwszego (Jk 1, 19-27). Apostoł nie potępia w nim aktów kultu oraz pobożnych praktyk. Podkreśla natomiast z naciskiem, że obowiązkiem podstawowym oraz pewnym kryterium autentycznej religijności jest praktykowanie miłości bliźniego oraz czystość życia. Mamy to życie ustrzec przed wpływami zepsutego świata. Tylko wówczas nasza własna religijność będzie nieskażona i czysta.

Ps 88, 6



Confitebúntur cæli mirabília tua Dómine, et veritátem tuam in ecclésia sanctórum, allelúia, allelúia.


68. Apostołowie fundamentem Kościoła
i świadkami Boga

 

Zaprawdę, godne to i sprawiedliwe, a dla nas zbawienne, * abyśmy Tobie składali dziękczynienie i Ciebie wychwalali, * Panie, Ojcze niebieski, wszechmogący i miłosierny Boże, * przez naszego Pana Jezusa Chrystusa.
Ty zbudowałeś Kościół na fundamencie Apostołów, * aby na świecie był trwałym znakiem Twojej świętości * i głosił wszystkim ludziom dobrą nowinę o zbawieniu.
Dlatego zjednoczeni z chórami Aniołów * wysławiamy Ciebie, z radością wołając...




J 14, 8-9

Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy. * Filipie, kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. * Alleluja.

ks. Henryk Fros SJ, Wprowadzenie do Mszy o świętych, tom 1

 


Antyfona na Komunię jest zaakcentowanym przypomnieniem dialogu Filipa z Panem Jezusem. Również w dawnym mszale znajdował się w tym miejscu cytat ze św. Jana; zawierał jednak słowa samego Jezusa i nie był tak zwarty. Urywki dialogu zredagowane dla nowego mszału mogą nam lepiej uprzytomnić doniosłość chwili, w której spotykamy się z Chrystusem. Dostrzegamy Go wówczas przez wiarę, ale dostrzegając wchodzimy tym samym w bliski kontakt z Ojcem.

Io 14, 9

 

Tanto témpore vobíscum sum, et non cognovístis me? Philíppe, qui videt me, videt et Patrem, allelúia. Non credis quia ego in Patre, et Pater in me est? Allelúia, allelúia.



 

Boże, nasz Ojcze, przez Najświętszy Sakrament, który przyjęliśmy, oczyść nasze umysły, abyśmy jak apostołowie Filip i Jakub oglądali Ciebie w Twoim Synu * i mogli posiąść życie wieczne. Przez Chrystusa, Pana naszego.

ks. Henryk Fros SJ, Wprowadzenie do Mszy o świętych, tom 1

 


Modlitwa po Komunii nawiązuje najwyraźniej do tej samej ewangelicznej myśli. Ojca mamy razem z Filipem i Jakubem - obdarowanymi już przecież wiekuistym widzeniem - kontemplować w Synie. Czy w tym ostatnim określeniu chodzi także o to wpatrywanie się w Boże Piękno, które będzie stanowiło samą istotę wiekuistego szczęścia? A może o dar kontemplacji wlanej, charakterystyczny dla chrześcijańskiej mistyki? Wyrażenie jest ogólne, dopuszcza więc rozmaite interpretacje. Nic też dlatego nie przeszkadza, abyśmy je rozumieli w sensie modlitewnego wpatrywania się w postać Chrystusa. Cel w każdym razie jest zawsze ten sam, tzn. eschatologiczny, sformułowany w ostatnim wierszu modlitwy.
Jak oracja poprzednia, pochodzi ona z mszału paryskiego.



 

Można użyć formuły błogosławieństwa o Apostołach - nr 18.

K. Pan z wami.
W. I z duchem Twoim.
D. Pochylcie głowy na błogosławieństwo.

K. Bóg, który oparł naszą wiarę na świadectwie Apostołów, * niech was błogosławi za wstawiennictwem świętych Filipa i Jakuba.
W. Amen.
K. Niech Bóg sprawi, abyście kierowani nauką i przykładem Apostołów * stali się dla wszystkich świadkami prawdy.
W. Amen.
K. Święci Apostołowie, którzy przekazali wam wiarę, * niech wam pomogą dojść do wiecznej ojczyzny.
W. Amen.
K. Niech was błogosławi Bóg wszechmogący, * Ojciec i Syn, i Duch Święty.
W. Amen.



Polecamy komentarze do dzisiejszych czytań:

   •  Paśnik (youtube): Chlebak
   •  Wojciech Jędrzejewski OP (youtube): Ewangeliarz OP
   •  FranciszkanieTV: Codzienne homilie audio
   •  Franciszkanie: 3 zdania
   •  katolik.pl: Komentarz na dziś
   •  mateusz.pl: Czytania z codziennym komentarzem
   •  deon.pl: Komentarze do Ewangelii
   •  Radio Warszawa: Ewangeliarz
   •  ks. Tomasz Horak: Homilie niedzielne

Wydawnictwo Pallottinum

Wyślij do nas maila

STRONA GŁÓWNA
TEKSTY ILG | OWLG | LITURGIA HORARUM | KALENDARZ LITURGICZNY | DODATEK | INDEKSY | POMOC
CZYTELNIA | ANKIETA | LINKI | WASZE LISTY | CO NOWEGO?

 Teksty Mszału i Lekcjonarza:
© Copyright by Konferencja Episkopatu Polski i Wydawnictwo Pallottinum

Opracowanie i edycja - © Copyright by ILG