Tu jesteś:




Menu:
Internetowa Liturgia Godzin
Wesprzyj rozwój serwisu

Kolor szat:
Środa, 8 maja 2019
ŚW. STANISŁAWA, BISKUPA I MĘCZENNIKA
GŁÓWNEGO PATRONA POLSKI
Uroczystość

Głównego patrona
archidiecezji krakowskiej, lubelskiej, poznańskiej i warszawskiej
oraz diecezji kieleckiej, sandomierskiej,
świdnickiej i tarnowskiej

W Siedlcach:
Głównego patrona miasta

Teksty liturgii Mszy św.


Jeśli strona nie wyświetla się poprawnie, kliknij tutaj, aby wyświetlić ją w prostszej wersji.


 

W:
Cześć Tobie, naszej krainy patronie
tekst | nuty | nagranie
Pd:
Zwycięzca śmierci
K:
Jam jest chleb życia
tekst | nuty | nagranie
U:
Radośnie Panu hymn śpiewajmy
Z:
Święci, niebieskiej mieszkańcy krainy
tekst | nuty | nagranie


Ps 119, 46-47

Świadczyłem o Twych nakazach wobec królów, * a nie wstydziłem się, * i rozważałem Twoje przykazania, które umiłowałem. * Alleluja.

ks. Henryk Fros SJ, Wprowadzenie do Mszy o świętych, tom 1

 

Główną patronką Polski jest Matka Najświętsza, z woli samego narodu uznana za jego Królowę. Obok niej jako patroni kraju występują dwaj męczennicy: Wojciech i Stanisław. Jeden z nich stał u kolebki naszego chrześcijaństwa, drugi natomiast został kanonizowany wówczas, gdy naród przeżywając kryzys swego dzielnicowego rozbicia, potrzebował scalającej go na powrót więzi. Stał się odtąd najbardziej czczonym w Polsce świętym. Jego postać, przedstawiana przez takich pisarzy jak bł. Wincenty Kadłubek i Jan Długosz, weszła na stałe do skarbca narodowej pamięci. Był w nim i po dziś dzień jest drogocennym klejnotem. Jest to zarazem klejnot, który w narodzie wzbudza radość - wyraża to pięknie hymn na naszą uroczystość (Gaude mater, Polonia) - a także otuchę i wiarę w zwycięstwo słuszności. Chodzi zawsze, rzecz jasna, o tę słuszność, która prymat przypisuje nie sile fizycznej, ale moralnemu prawu.
Wstępując razem ze Stanisławem biskupem w ofiarę Mszy św., odprawianej w jego uroczystość, sami starajmy się o umocnienie naszego przywiązania do prawdy i moralnego prawa, do ich zaś życiowej realizacji czerpmy siły z nadprzyrodzonych źródeł, u których stoimy oraz z jego własnego, Stanisławowego wstawiennictwa.


Odmawia się hymn Chwała na wysokości Bogu...


 

Wszechmogący Boże, święty Stanisław, biskup, nieustraszenie broniąc Twojej chwały, padł pod ciosami prześladowców, spraw, abyśmy dzięki jego wstawiennictwu * aż do śmierci trwali w nienaruszonej wierze. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

ks. Henryk Fros SJ, Wprowadzenie do Mszy o świętych, tom 1

 


Teksty mszalne, mówiąc najogólniej, nie były zbyt bogate i oryginalne. Takimi stały się jedynie hymny (i sekwencje), gdy jednak chodzi o wszystkie inne teksty z dawnych i nowszych mszałów, czerpano je z istniejących formularzy, przede wszystkim z mszy Protexisti oraz mszy Loquebatur.
Jedynymi odrębnymi tekstami były oracje. Pierwsze powstać miały rzekomo w czasie kanonizacji świętego. Ale do trwałej tradycji liturgicznej nie przeszły. Obok nich, jak to wykazali W. Schenk (wczesne księgi liturgiczne śląskie) oraz K. Dobrowolski (późniejsze zabytki liturgiczne opactwa St. Florian pod Linzem), pojawiły się teksty inne, używane na przemian z tamtymi. Jedne i drugie nie oznaczały się elegancją formy i nie były podporządkowane ścisłym rygorom pierwotnych kolekt. Nie były jednak pozbawione pewnego uroku i zawierały elementy oryginalne, toteż mogły stać się tworzywem podatnym do utoczenia dobrych formuł liturgicznych.
Mimo to nie wszystkie przetrwały do naszych czasów. Jak notuje W. Schenk, przeszły jeszcze do pierwszych drukowanych mszałów, kiedy jednak za Piusa V reformowano mszał rzymski, kolektę zastąpiono nowym, przez tę reformę narzuconym.
Modlitwa dnia jest formułą zapożyczoną z liturgicznego wspomnienia św. Tomasza Becketa, z którym św. Stanisław w historii swego męczeństwa tak wiele miał wspólnego, że niektórzy dopatrują się w niej kopii dziejów tamtego. W wersji z mszału Piusa V oracja o św. Stanisławie tym jednak różniła się od modlitwy na wspomnienie męczennika z Canterbury, że zamiast Kościół jako powód i motyw męczeństwa wymieniała cześć Bożą (pro cuius honore). Nie uwzględnili tej różnicy tłumacze polscy. A przecież można by ją historycznie uzasadniać. Tomasz toczył swe boje w obronie uprawnień Kościoła, tymczasem Stanisław - tak przynajmniej chce tradycja - walczył o poszanowanie dla prawa moralnego, może także o swobodę kultu. W każdym razie oracja w nowym mszale zachowała zwrot pro cuius honore, przy czym przestała już być tekstem powtarzanym, ponieważ wspomnienie św. Tomasza wyposażone zostało w kolektę inną, zaczerpniętą z propriów angielskich.
Zmieniono też w nowym mszale drugą część modlitwy. W wersji poprzedniej chodziło wyłącznie o wstawiennictwo świętego i jego skuteczność. Ta właśnie skuteczność Stanisławowego za nas wstawiennictwa była przedmiotem błagań. Obecny tekst przypomina prastarą modlitwę wielkopiątkową, w której Kościół błagał, aby dzięki stałości swej wiary trwał w wyznawaniu Chrystusowego imienia. Ponadto nowa część zawiera wyraźną reminiscencję biblijną. Wyrażenie fortes in fide wzięte jest bowiem z 1 P 5, 9. Przedmiotem liturgicznego błagania jest tedy takie trwanie po kres życia w mocnej wierze, abyśmy mogli skutecznie przeciwstawiać się zakusom złego ducha. 1 P podaje jako dodatkowy motyw stwierdzenie, "że te same cierpienia ponoszą... bracia na świecie". Dla nas dodatkowym motywem staje się przykład patrona, wiernego sobie i swej wierze do końca. Tak to liturgiczna prośba nabiera swego odniesienia hagiograficznego i modlitewny krąg znów zamyka się w przepiękny sposób.


Duch Święty ustanowił biskupów,
aby kierowali Kościołem Bożym

Dz 20, 17-18a. 28-32. 36

Czytanie z Dziejów Apostolskich

Paweł, posławszy z Miletu do Efezu, wezwał starszych Kościoła.
A gdy do niego przybyli, przemówił do nich: «Uważajcie na samych siebie i na całe stado, nad którym Duch Święty ustanowił was biskupami, abyście kierowali Kościołem Boga, nabytym własną Jego krwią. Wiem, że po moim odejściu wejdą między was wilki drapieżne, nie oszczędzając stada. Także spośród was samych powstaną ludzie, którzy głosić będą przewrotne nauki, aby pociągnąć za sobą uczniów.
Dlatego czuwajcie, pamiętając, że przez trzy lata we dnie i w nocy nie przestawałem ze łzami upominać każdego z was. A teraz polecam was Bogu i słowu Jego łaski, władnemu zbudować i dać dziedzictwo ze wszystkimi świętymi».
Po tych słowach upadł na kolana i modlił się razem ze wszystkimi.

Oto słowo Boże.


ks. Edward Sztafrowski, Wprowadzenie do liturgii Mszy o świętych, tom 3

 


Święty Stanisław należał do grona odważnych pasterzy Kościoła. Nie zawahał się poświęcić własnego życia w obronie owczarni.

ks. Henryk Fros SJ, Wprowadzenie do Mszy o świętych, tom 3

Dz 20, 17-18a. 28-32. 36  


Duch Święty ustanowił biskupów,
aby kierowali Kościołem Bożym

Czytania dzisiejszej uroczystości czerpano ongiś z rozmaitych działów wspólnych. Także i pod tym względem nie ukształtowała się pierwotna jednolita tradycja. Ale chociaż rubryki wskazywały zrazu na perykopy dość zróżnicowane, były to nieodmiennie fragmenty czerpane z zestawień wspólnych. Takimi były też czytania w mszale Piusa V i takimi te, które uwzględniano w mszach własnych dla diecezji polskich. Tak w końcu było też z fragmentami, które wskazywało nasze ostatnie proprium.
Pierwsze czytanie zaczerpnięto z Dziejów Apostolskich. Paweł przybył co dopiero do Miletu, małoazjatyckiego miasta u brzegów Morza Egejskiego. Nie zwlekając posłał stamtąd wezwanie do starszych kościoła w Efezie. Kogo dokładnie tekst miał na myśli, posługując się tym określeniem, powiedzieć nie potrafimy, ponieważ w czasie pisania Dziejów terminologia nie była jeszcze precyzyjna i ściśle ustalona. Chodziło w każdym razie o mężów, którzy piastowali funkcje kościelne.
Położony na północ od Miletu, Efez nie był zbyt oddalony, ale przy ówczesnych warunkach podróżowania między wezwaniem a przybyciem prezbyterów musiały jednak upłynąć dwa do trzech dni. Zaraz po przybyciu wezwanych Apostoł wygłosił do nich wzruszające przemówienie, z którego czytanie podaje nam kilka fragmentów. Przypominają nam one uczucia, jakimi ożywione potem były listy do Tymoteusza i Tytusa.
Jest rzeczą oczywistą, że Dzieje nie podają nam tego przemówienia in extenso, a tylko jego streszczenie, względnie najbardziej charakterystyczne wyjątki. Tym bardziej usprawiedliwiony wydaje się dlatego obecny zabieg liturgii. Ale styl, słownictwo i nauka, jakie zdania zawierają, są niewątpliwie stylem, słownictwem i wykładem samego Pawła. Najbardziej osobiste akcenty pojawiają się w części apologetycznej, w której broni on swego stanowiska i która przypomina liczne miejsca z listów Apostoła (por. np. 2 Kor 1, 12; 11; list do Galatów itp.).
Szczególnie gorąco zaleca Paweł czujność. Ale czuwać biskupi mają przede wszystkim nad samymi sobą, nie dlatego, jakoby ich zbawienie ważniejsze było aniżeli zbawienie powierzonych ich trosce dusz, ale dlatego, że troszcząc się o siebie, spełniają to, z czego ich podwładni czerpią duchowe pożytki.
Gdy Apostoł mówi przy tej okazji o swych słuchaczach jako biskupach, nie posługuje się jeszcze nazwą, którą precyzyjnie określą następne pokolenia. Nie przesądza tego Sobór Trydencki, który na swej sesji dwudziestej trzeciej (rozdz. 4) posłużył się tekstem, ale bynajmniej nie chciał decydować o jego autentycznej interpretacji. Byłoby zresztą rzeczą trudną zakładać, że Efez posiadał już w tym czasie wielu biskupów w dzisiejszym tego słowa znaczeniu. Chodziło raczej o tych, którzy mieli czuwać, być jakby powiernikami i delegatami Pawła. On to za natchnieniem Ducha Świętego i po gorącej modlitwie dokonał niegdyś ich wyboru.
Mówiąc o ich zadaniach, Apostoł uwypukla funkcję kierowniczą, ale przy tej okazji posługuje się także wyrażeniem, które odsłania jego przekonanie o zjednoczeniu w Chrystusie dwóch natur. Mówi mianowicie, że Bóg ocalił Kościół swą Krwią, jest zaś rzeczą oczywistą, że chodzi o Jezusa Chrystusa i o przelanie, które stało się rzeczywistością dzięki Jego człowieczeństwu. Mamy tu równocześnie do czynienia z tym, co teolodzy nazywają wymienną wspólnotą określeń (communicatio idiomatum). Paweł akcentuje także swą ulubiona ideę o zbawczej potędze Krwi Chrystusowej (por. Ef 1, 7; 2, 13; Kol 1, 14).
Natomiast "nabycie" może oznaczać albo "zachowanie" w znaczeniu, które spotykamy u św. Łukasza (Łk 17, 33), albo też tak, jak chce aktualne tłumaczenie polskie. W tym ostatnim wypadku chodziłoby o posiadanie dla poślubienia Kościoła-Oblubienicy.
Paweł doświadczył już wielu niepokojów, wzbudzonych jego przepowiadaniem. Wystarczy tu przypomnieć prześladowców z Galacji oraz sprzeciwy, na jakie natrafił w Koryncie. W Efezie, gdzie krzyżowały się rozmaite tendencje religijne, a ponadto swoje triumfy święciły magia i zabobony, zachodziła obawa o czystość nauki, głoszonej przez Apostoła. W wieloraki sposób była ona narażona na niebezpieczeństwa. Kiedyś Apostoł będzie żywił pewne obawy, jak o tym świadczy list skierowany do chrześcijan Efezu (Ef 4, 17-19; 5, 6; por. Kol 2, 8), a także listy do Tymoteusza, biskupa Efezu (1 Tm 4, 1-7; 2 Tm 3, 1-9). Nic dziwnego więc, że już teraz Apostoł przestrzega przed niebezpieczeństwami. Jak Zbawiciel posługuje się przy tym metaforą wilka (por. Mt 7, 15; J 10, 12).
Paweł powołuje się ponadto na trudy, poniesione dla Efezjan. Były długie i wytrwałe, ale nie znaczy to, że ciągnęły się przez całe trzy lata. Wedle ówczesnego rozumienia mogło tu także chodzić o lata ledwo rozpoczęte. W każdym razie niektóre z tych trudów słuchacze musieli sobie żywo przypominać.
Zanim ich opuści, Apostoł poleca ich opiece Bożej. Niegdyś słowo głoszonej przezeń Ewangelii sprawiło, że weszli w bezpośrednie obcowanie ze zbawczą łaską Chrystusa. Oby zachowała ich na drodze, na którą wkroczyli, i oby dzięki niej ustrzegli się od wszelkiego fałszu. Oby sam Pan powodował wzrost rodziny chrześcijańskiej i wiódł ją ku przyobiecanemu dziedzictwu, o którym Apostoł niejednokrotnie mówił (por. np. Ef 1, 14. 18; 5, 5; Kol 3, 24 itd.). Ma się ono stać udziałem tych, których uświęciło zanurzenie w wodzie chrztu.
Wszystko to musiało być bardzo wzruszające. Co dopiero mówić o chwili, w której Apostoł, przechodząc od napomnień do gorącej modlitwy, pociągnął do niej wszystkich zebranych. Nastąpiło potem pożegnanie, ale czytanie nam już o nim nie mówi. Przekazuje to, co było programem i gorącym pragnieniem Pawła. Podobny program mieli wszyscy gorliwi duszpasterze.


Ps 100 (99), 1-2. 3. 4b-5ab (R.: por. 3c)

Refren: My ludem Pana i Jego owcami.

1Wykrzykujcie na cześć Pana, wszystkie ziemie, *
 służcie Panu z weselem.
2Stawajcie przed obliczem Pana *
 z okrzykami radości.

Refren: My ludem Pana i Jego owcami.

3Wiedzcie, że Pan jest Bogiem, *
 On sam nas stworzył,
 jesteśmy Jego własnością, *
 Jego ludem, owcami Jego pastwiska.

Refren: My ludem Pana i Jego owcami.

4W Jego bramy wstępujcie z dziękczynieniem, *
 z hymnami w Jego przedsionki.
5Albowiem Pan jest dobry, *
 Jego łaska trwa na wieki.

Refren: My ludem Pana i Jego owcami.


Nic nas nie odłączy od miłości Chrystusa

Rz 8, 31b-39

Czytanie z Listu świętego Pawła Apostoła do Rzymian

Bracia:
Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakże miałby wraz z Nim i wszystkiego nam nie darować? Któż może wystąpić z oskarżeniem przeciw tym, których Bóg wybrał? Czyż Bóg, który usprawiedliwia? Któż może wydać wyrok potępienia? Czy Chrystus Jezus, który poniósł za nas śmierć, co więcej, zmartwychwstał, siedzi po prawicy Boga i przyczynia się za nami?
Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? Jak to jest napisane: «Z powodu Ciebie zabijają nas przez cały dzień, uważają nas za owce przeznaczone na rzeź».
Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował. I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.

Oto słowo Boże.


ks. Edward Sztafrowski, Wprowadzenie do liturgii Mszy o świętych, tom 3

 


Święty Stanisław wykonując dobrze posługę pasterza był stale zjednoczony z Bogiem prawdziwą miłością, której wyrazem stała się również jego śmierć męczeńska.

ks. Henryk Fros SJ, Wprowadzenie do Mszy o świętych, tom 3

Rz 8, 31b-39  


Nic nas nie odłączy od miłości Chrystusa

Drugie czytanie dzisiejszej liturgii jest konkluzją wykładu poświęconego związkowi, jaki istnieje między darami Ducha Świętego a nadzieją zbawienia ożywiającą serca wiernych. Treść urywku dobrze wyraża cytat z wierszy 38-39, zamieszczony w podtytule lekcjonarzy. Można przywoływać na pamięć jakiekolwiek potęgi, choćby wraże i podstępne, nigdy nie odnajdziemy wśród nich takiej, która zdolna by była przeciwstawić się Bogu. Jeśli więc On opowiedział się po naszej stronie, któż może nam zagrozić czy oderwać od Niego? Z takiego stwierdzenia spontanicznie rodzi się hymn dziękczynienia na cześć Boga, który nas umiłował i nigdy nie zrezygnuje z tej niewysłowionej miłości ku nam. Pewność chrześcijańskiej nadziei wspiera się na tym, co Bóg dotąd uczynił dla nas. Dla rozproszenia wszelkich obaw wystarczy przypomnieć sobie Jego dobrodziejstwa.
Nie osiągnęliśmy jeszcze celu, do którego zmierzamy, ale wszystko zależy od nas, bo jeśli nie odrzucimy dobrodziejstw Boga, nic nie jest zdolne od powstrzymania Go od ich rozdawnictwa, a konsekwentnie od tego, byśmy ich dostępowali.
O tym zaś, że Bóg jest po naszej stronie, świadczy dar, jakiego nam użyczył. Tym darem jest jednorodzony Syn Boży. Poprzednio (Rz 3, 21-26; Rz 5) Apostoł wykazał, co Chrystusa kosztowało nasze wyzwolenie z grzechu i jakie wobec tego żywić mamy względem Niego nadzieje. Jego śmierć zaświadczyła też o miłości Boga ku nam (Rz 5, 8). Tu Apostoł ledwo o tym wspomniał, ale jego powściągliwe wyrażenie pozwala odczuć, jak wielka jest ta miłość.
Dzięki pierwszemu dobrodziejstwu możemy też być pewni następnych. Także tego, że po urzeczywistnieniu pierwszych etapów naszego przeznaczenia otrzymamy jego dopełnienie i ukoronowanie, a więc uwielbienie oraz pomoce potrzebne do jego osiągnięcia. Gdy Bóg darował nam własnego Syna, zdawał się postępować wbrew własnemu Sercu. Gdy teraz dopełnia dzieła naszego zbawienia, nadal kieruje się tą samą miłością.
Mówiąc o tym, Apostoł posługuje się pytaniami retorycznymi. Jeśli na nie nie odpowiada, to dlatego, że odpowiedzi wypływają z dotychczasowych rozważań lub przypomnień, a więc okazują się zbędne. Po co jednak w takim razie stawiać pytania, które okażą się może równie niepotrzebne?
Istnieje jednak perspektywa sądu, a ta pozostaje zawsze czymś zatrważającym. Nasza przyszłość jest więc okryta tajemnicą, a sąd zawisł od tego, jakimi będziemy tu na ziemi. Paweł dąży w swym liście do tego, aby swych czytelników pobudzić do wytrwałości. Chce im dlatego wykazać, że gwarancją sądu, który wprowadzi ich do chwały, jest właśnie ta wytrwałość i do niej gorąco zachęca.
Nie ma takiego, kto mógłby wystąpić przeciw wybranym, pojmowanym tu podobnie jak powyżej w w. 28 i jak u św. Mateusza (Mt 22, 14). Sam Bóg przecież usprawiedliwia.
Sam temat usprawiedliwienia przypomina nam to, co jest leitmotivem całego listu. Jest ono przeciwieństwem potępienia, którego wybrani nie muszą się obawiać. Aby w nie popaść, musieliby się oderwać od Chrystusa albo przynajmniej za nierealne lub bezwartościowe uznać to, czemu wierzyli dotąd. A przecież Chrystus umarł za nasze grzechy i zmartwychwstał dla naszego usprawiedliwienia (por. Rz 4, 25). Udowodnił nam swą miłość i pragnienie zjednoczenia nas ze sobą. Dzięki temu zjednoczeniu możemy czerpać bez ustanku dobra, które nam wysłużył.
O wszystkim tym Apostoł mówił już dostatecznie poprzednio. Dodaje teraz tylko to, że Chrystus zajmuje już miejsce po prawicy Ojca, tzn. że wstąpił do nieba, aby wstawiać się za nami. Świadczy to znów o Jego miłości ku nam. By być pozbawionym dóbr, które nam ofiaruje, musielibyśmy oderwać się od tej właśnie miłości. Ale jakaż potęga mogłaby to uczynić?
Na drodze do wytrwania piętrzą się wprawdzie przeszkody w postaci cierpień i niepokojów. Apostoł wykazywał we wcześniejszych fragmentach listu, że one także mogą się stać nowymi bodźcami do ożywiania naszej nadziei. Wiemy, że takimi stawały się rzeczywiście dla czczonego przez nas dzisiaj Stanisława. Obecnie autor wraca raz jeszcze do tego tematu i wymienia niebezpieczeństwa, jakie zagrażają uczniom Chrystusowym. Są niebezpieczeństwami realnymi, ale niekoniecznie zagrażającymi im bezpośrednio. Mogą też urastać do poważnych rozmiarów, ale mimo to przeciwstawiając się miłości Chrystusowej osiągnąć nie mogą niczego.
Wręcz przeciwnie, stają się świadectwem głębokiego zjednoczenia z Chrystusem. Dla Niego przecież są znoszone i przezwyciężane. Paweł wyraża to zapożyczając słowa z psalmu, który opisuje grozę położenia Żydów w jednym z najstraszniejszych okresów ich historii (Ps 44, 22). Ale nawet w obliczu podobnej sytuacji chrześcijanie nie mają się czego obawiać, bo Chrystus nie opuści tych, którzy cierpią dla Niego. Będzie z nimi, dlatego niech nie opierają się na własnych siłach, ale liczą na Jego pomoc. Towarzyszyć im będzie w bojach i użyczy hartu, którego nie odnaleźliby we własnych sercach. Mogą żywić nadzieję nie tylko na to, że cało wyjdą z walki, ale także że odniosą całkowite zwycięstwo. To zwycięstwo będzie w rzeczy samej przedłużeniem triumfu, jaki On sam odniósł na krzyżu.
Na zakończenie Paweł mówi o swej własnej pewności wewnętrznej. Nikt go jej nie pozbawi. Akcentując to przekonanie, wymienia następnie wrogie siły, które mogłyby mu zagrażać. Zapewne do poszczególnych członów listy większej wagi nie przykłada. Mają swoje znaczenie jako akumulacja, całość, sprzysiężenie wrażych sił. Wywierają wtedy swoje wrażenie, ale w gruncie rzeczy przeciw Chrystusowym uczniom niczego zdziałać nie mogą. Śmierć także ich nie trwoży, bo przecież pragnąc zjednoczenia z Chrystusem raczej za nią tęsknią (por. Flp 1, 21-23). Uroki życia doczesnego także nie są w stanie opanować ich bez reszty, bo obok nich pojawiają się przecież groźne niebezpieczeństwa, zresztą ich życie ukryte jest z Chrystusem w Bogu (por. Kol 3, 3). Nie muszą się wreszcie obawiać upadłych duchów, jakkolwiek by się ich nazywało i jakiekolwiek dzierżyliby do czasu możliwości szkodzenia, przypominając pod tym względem potęgi kosmiczne.
Apostoł nie ma tu zamiaru wchodzić w szczegóły i nie pragnie rozwijać teorii, które były wówczas w obiegu w niektórych środowiskach żydowskich. Podaje okazyjnie kilka przykładów, aby z tym większą siłą raz jeszcze podkreślić, że nikt nie może nas pozbawić miłości Bożej, którą odnaleźliśmy w Chrystusie Jezusie. Dzięki temu odnalazł formułę, która w jego bogatej i głębokiej twórczości literackiej staje się perłą jedną z najpiękniejszych.
Dając nam swego Syna, Bóg udowodnił nam swą miłość. Zadokumentował ją wyraziście z Jego ofiarnej śmierci. Ukochał nas i nadal miłuje w swym Jednorodzonym Synu, którego miłość ku nam zespala się najściślej z Jego miłością. Ta właśnie wspólna i jedyna miłość rozlana jest obecnie w sercach wiernych przez Ducha Świętego. Nasze życie dzięki temu nie jest już zwyczajnym życiem człowieczym, podległym całemu zespołowi wymagań cielesnych. Jest to życie uduchowione, pełne wewnętrznej swobody. Jednego ma tylko mistrza i wzór - Jezusa Chrystusa.
Taką właśnie wewnętrzną swobodę i uduchowienie swych życiowych perspektyw posiadł Stanisław, którego przykład i zwycięstwo dzisiaj czcimy.


J 10, 14

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Ja jestem dobrym pasterzem
i znam owce moje, a moje Mnie znają.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.



Dobry pasterz daje życie za owce

J 10, 11-16
Słowa Ewangelii według świętego Jana

Jezus powiedział do faryzeuszów: «Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, do którego owce nie należą, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza. Najemnik ucieka dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach.
Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia i jeden pasterz».

Oto słowo Pańskie.


ks. Edward Sztafrowski, Wprowadzenie do liturgii Mszy o świętych, tom 3

 


Przypowieść o dobrym pasterzu jest wzorem dla wszystkich, którzy w imieniu Chrystusa kierują powierzoną sobie owczarnią. Dobrze skorzystał z tego wzoru święty Stanisław, biskup krakowski.

ks. Henryk Fros SJ, Wprowadzenie do Mszy o świętych, tom 3

J 10, 11-16  

Dobry pasterz daje życie za owce

Ewangelia dzisiejszej uroczystości nawiązuje do obrazu, z którym uczniowie Zbawiciela byli spoufaleni od dawna. Znali go przede wszystkim z własnych życiowych obserwacji, nieraz może także z praktyki swego pasterskiego zawodu. Ale znali go również z lektury ksiąg biblijnych i ze śpiewu psalmów, w których występował często.
Obraz rozwinięty został w przypowieść i to przypowieść szczególnego rodzaju; nie brak w niej mianowicie elementów alegorycznych. Nieraz już przyrównywano się do pasterza, który strzeże owiec, ale nikt jeszcze, nazywając się dobrym pasterzem, nie posunął porównania tak daleko, by powiedzieć o nim, że gotów za owce oddać życie.
Temu najwyższemu poświęceniu przeciwstawiony zostaje najemnik. Gdy ujrzy on wilka, natychmiast pierzcha. Bo w gruncie rzeczy nie interesuje się owcami, nie należą przecież do niego. Na skutek takiego lekkomyślnego postępowania owce się rozpraszają i tym łatwiej giną.
Te ostatnie szczegóły są tu zapewne środkiem literackim, uwypuklającym główną myśl opowiadania i dlatego nie należy pytać o to, kogo to Pan miał na myśli, mówiąc o najemniku i jego niedbalstwie.
Podejmując nazwanie, które sam sobie nadaje, Pan po raz wtóry określa swą postawę, a zarazem nawiązuje do tego, o czym mówił przed chwilą. Zna dobrze swoich uczniów, a oni także znają Go dzięki swej wielkoduszności i zaufaniu. Przypomina to wysoki stopień znajomości, jaka istnieje między Ojcem i Synem, który pojmowany tu jest jako wcielone Słowo, bo tylko jako takie może oddać życie za wielu.
Określiwszy swe zadania jako pasterza, Pan przechodzi jeszcze do rozważenia położenia samych owiec. Poza tymi, które mieszczą się w ogrodzeniu Izraela, tym zbiorowisku zgromadzonym już przed Nim, istnieją jeszcze owoce bezpańskie, poniekąd obce, które błąkają się tu i tam, pozbawione jakiegokolwiek przewodnictwa duchowego. One także wezwane są do tego, aby znaleźć się pod władzą Jego pasterskiej laski, słuchać Jego głosu i utworzyć z tamtymi jedno zgodne stado. Nigdzie uniwersalizm oraz jedność mesjańskiego królestwa nie została wyrażona mocniej (por. jednak Ga 3, 28; Ef 2, 13-16; Ef 4, 5 itp.).


ks. Edward Sztafrowski, Wprowadzenie do liturgii Mszy o świętych, tom 3

 


Odmawia się Wierzę w jednego Boga...




 

Przez wspaniałe orędownictwo św. Stanisława prośmy pokornie naszego Ojca:
  • Za wszystkich wierzących w Boga, aby ich życie było pełnieniem Jego woli.
  • Za pasterzy Kościoła, aby byli święci i gorliwi w prowadzeniu ludzi do Boga.
  • Za sprawujących władzę, aby żyli w prawdzie i miłości.
  • Za dyskryminowanych i niewysłuchanych, aby nie poddawali się zniechęceniu.
  • Za zmarłych z naszych rodzin i wszystkich, którzy oddali życie za Polskę, aby mogli oglądać Boże oblicze w niebie.
  • Za nas, zgromadzonych na Eucharystii, abyśmy zostali nią umocnieni do codziennego życia.
Boże, Ty jesteś Źródłem życia, przyjdź nam z pomocą i wysłuchaj naszą modlitwę. Przez Chrystusa, Pana naszego.




 

Panie, nasz Boże, niech Ofiara, którą składamy, wspominając zwycięstwo świętego Stanisława, biskupa, zapali w nas ogień Twojej miłości * i pomoże nam osiągnąć nagrodę obiecaną wytrwałym. Przez Chrystusa, Pana naszego.

ks. Henryk Fros SJ, Wprowadzenie do Mszy o świętych, tom 1

 


Modlitwa nad darami ofiarnymi też posiada swą historię. Kreślić jej tu nie będziemy. Zaznaczmy tylko krótko, że w mszale Piusa V w użyciu była prastara oracja Munera tibi, Domine, powtarzana w bardzo licznych formularzach o świętych, a także w ich Commune. W mszale łacińsko-polskim powrócono do pierwotnego tekstu, o którym wspominaliśmy powyżej. Niestety tekst ten także nie jest oryginalny. Stanowi raczej kontaminację elementów wziętych z innych formuł. Są to elementy prastare, toteż modlitwa nacechowana jest znamionami tradycyjnymi, właściwymi pierwotnym utworom liturgicznym.
Część pierwsza w zwięzły i piękny sposób uwypukla samą funkcjonalność modlitwy, równocześnie zaś określa błagalny charakter rozpoczętej ofiary. Tak modlił się kiedyś Kościół we wtorek po pierwszej niedzieli Wielkiego Postu. Tak błagał również od dawna w wielu mszach o świętych. Tak poniekąd wyraża swą prośbę nad darami ofiarnymi jeszcze dziś w sobotę po IV Niedzieli Wielkiego Postu.
Druga część modlitwy jest nieco rozwiniętym zwrotem, który zaczerpnięto z równie starej oracji, odmawianej ongiś w święto Apostołów Filipa i Jakuba. W tej ostatniej przedmiotem prośby było odwrócenie zła, na które zasługujemy; tymczasem modlitwa na uroczystość św. Stanisława dodaje, że zasługujemy na nie naszymi grzechami. Tłumacze polscy poszli jeszcze dalej. Nie mówią już o wszelkim złu, lecz o nieszczęściach, jakby sugerując myśl, że chodzi o te, które przychodzą na nas lub mogą przyjść z zewnątrz.


76. Walczył w obronie prawa Bożego

 

Zaprawdę, godne to i sprawiedliwe, a dla nas zbawienne, * abyśmy Tobie składali dziękczynienie i Ciebie wychwalali, * Panie, Ojcze niebieski, wszechmogący i miłosierny Boże.
Ty ustanowiłeś świętego Stanisława biskupem, * aby rządził świętym ludem Twoim i kierował go na drogę zbawienia. * On umocniony przez Ciebie duchem męstwa * aż do śmierci walczył w obronie Twojego prawa * i naśladując przykład Dobrego Pasterza oddał życie za swoje owce. * Ponieważ był wierny aż do śmierci, * wszedł do radości swojego Pana Jezusa Chrystusa.
Przez Niego Twój majestat uwielbiają zastępy Aniołów, * którzy zawsze się radują w Twojej obecności. * Prosimy, aby i nasze głosy przyłączuły się do nich, * razem z nimi wołając...




J 10, 14

Ja jestem dobrym Pasterzem * i znam owce moje, a moje Mnie znają. * Alleluja.




 

Wszechmogący Boże, niech udział w Uczcie eucharystycznej umocni i pomnoży łaskę we wszystkich, którzy oddają cześć świętemu Stanisławowi, biskupowi, aby zachowali nienaruszony dar wiary * i szli drogą zbawienia, którą wskazywał. Przez Chrystusa, Pana naszego.

ks. Henryk Fros SJ, Wprowadzenie do Mszy o świętych, tom 1

 


Modlitwa po Komunii jest może ze wszystkich najbardziej oryginalna. Wprawdzie jej część pierwsza wydaje się być lekkim przekształceniem zwrotu z prastarej pokomunijnej modlitwy o uproszenie wstawiennictwa świętych (ad poscenda suffragia sanctorum) i może dzięki temu w sposób niezwykle lapidarny wyraża właściwe funkcje tekstu, w dalszym jednak jego ciągu rozwija go swoiście, w sposób w dawnym mszale nie spotykany.
Działanie przyjętego sakramentu - ono właśnie jest przedmiotem części pierwszej - sprowadzić można do oczyszczenia i duchowego wzmocnienia. Oczyszczenie ma oczywiście na względzie nie zmazę grzechu śmiertelnego, bo z tą do stołu Pańskiego przystępować nie wolno. Chodzi raczej o przywiązania i nawyki pomieszczane w granicach grzechów powszednich. Chodzi, mówiąc najogólniej, o cały ten splot przeświadczeń, uprzedzeń, emocji, sposobów reagowania, mentalności, które nie pozwalają nam na pełne oddanie się Bogu. Temu wewnętrznemu systemowi, który, mówiąc językiem Apostoła, jest w nas człowiekiem starym, sprzeciwia się wyłaniająca się osobowość nowa, na wskroś chrześcijańska. Druga część wstępnej prośby ma właśnie na względzie wzmocnienie tego duchowego pierwiastka.
Potem w nawiązaniu do Stanisławowego wstawiennictwa prosimy o coś więcej. Jakby wydłużając perspektywę takiego oddziaływania, wpatrujemy się teraz w dal, w cel, do którego ono - wraz z naszym wysiłkiem - zmierza. Celem tym jest znalezienie Bożego upodobania. Mówiąc o nim, oracja posługuje się wyrażeniem, którego Wulgata użyła przy opisie teofanii nad Jordanem i na Taborze (Mt 3, 17 i miejsca paralelne oraz tamże 17, 5 i 2 P 1, 17). To Ojciec niebieski znalazł upodobanie w swym Jednorodzonym Synu. W nas zaś odnajdzie je o tyle, o ile z kolei my upodobnimy się do Jego Syna i z Nim się zjednoczymy.



 

Można odmówić następującą modlitwę nad ludem:

K. Pan z wami.
W. I z duchem Twoim.
D. Pochylcie głowy na błogosławieństwo.

K. Wszechmogący Boże, przez wstawiennictwo świętego Stanisława, biskupa i męczennika, potężną prawicą broń Twojego ludu * i daj mu oglądać blask Twojego majestatu w niebieskiej ojczyźnie. Przez Chrystusa, Pana naszego.
W. Amen.
K. Niech was błogosławi Bóg wszechmogący, * Ojciec i Syn, i Duch Święty.
W. Amen.



Polecamy komentarze do dzisiejszych czytań:

   •  Paśnik (youtube): Chlebak
   •  Wojciech Jędrzejewski OP (youtube): Ewangeliarz OP
   •  FranciszkanieTV: Codzienne homilie audio
   •  Franciszkanie: 3 zdania
   •  katolik.pl: Komentarz na dziś
   •  mateusz.pl: Czytania z codziennym komentarzem
   •  deon.pl: Komentarze do Ewangelii
   •  Radio Warszawa: Ewangeliarz
   •  ks. Tomasz Horak: Homilie niedzielne

Wydawnictwo Pallottinum

Wyślij do nas maila

STRONA GŁÓWNA
TEKSTY ILG | OWLG | LITURGIA HORARUM | KALENDARZ LITURGICZNY | DODATEK | INDEKSY | POMOC
CZYTELNIA | ANKIETA | LINKI | WASZE LISTY | CO NOWEGO?

 Teksty Mszału i Lekcjonarza:
© Copyright by Konferencja Episkopatu Polski i Wydawnictwo Pallottinum

Opracowanie i edycja - © Copyright by ILG